Co zrobi izba?

co zrobi izba

Nowa ustawa o działalności ubezpieczeniowej, która weszła w życie z początkiem tego roku, poza rewolucją na rynku ubezpieczeniowym, wpływa również na rynek funduszy inwestycyjnych. Wśród setek artykułów znajdziemy bowiem również i takie, które dotyczą dostosowania do zmieniającej się rzeczywistości innych aktów prawnych. Gdzieś między zmianami w ustawach o pracowniczych programach emerytalnych oraz swobodzie działalności gospodarczej znajdziemy odniesienie do ustawy o funduszach inwestycyjnych. Wśród wprowadzonych zmian jest m.in. rozszerzenie uprawnień Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami (IZFiA) w zakresie ustalenia standardów prezentacji przez fundusze informacji o składzie portfela inwestycyjnego.

Informacyjni outsiderzy

Obowiązki informacyjne na polskim rynku funduszy, oględnie rzecz ujmując, nie należą do modelowych. Co więcej, szereg dostępnych na rynku informacji ma nieuregulowany charakter i jest rezultatem stosowanej praktyki, a nie obowiązkiem wynikającym z jakichkolwiek przepisów. Dobrym przykładem jest informacja o aktywach. W Polsce jest ona udostępniana przez TFI kilka dni po zakończeniu miesiąca. I w zasadzie gdyby się jakiś prezes uparł, mógłby publikacji tej informacji odmówić. Tymczasem świat idzie naprzód. I to nie tylko ten amerykański, czy zachodnioeuropejski. Obecnie również rynki funduszy w krajach naszego regionu dostarczają inwestorom lepszą i bardziej aktualną informację. Dziś bez trudu możemy się np. dowiedzieć, że aktywa czeskiego Raiffeisen fond dluhopisové stability A1 wyniosły 5 lutego 2,9 mld koron. Z kolei zarządzający największym rumuńskim funduszem – ERSTE Bond Flexible miał 5 lutego do dyspozycji 6,3 mld RON aktywów, które powierzyło mu 111.831 osób. Aktywa funduszu Сбербанк – Фонд акций Добрыня Никитич rosną niemal nieprzerwanie od 15 stycznia i 5 lutego osiągnęły poziom 2,2 mld rubli. Tymczasem w Polsce 8 lutego nie możemy się doczekać informacji o aktywach funduszy na koniec stycznia.

Kwestię informacji o wartości aktywów należy potraktować symbolicznie. Analogiczna przewaga informacyjna innych rynków nad polskim dotyczy bowiem również innych obszarów – struktury portfela inwestycyjnego lub parametrów opisujących jego specyfikę.

Po co komu informacja?

Wiele razy słyszałem, że im doradca wie mniej, tym lepiej. Dla niego i dla zatrudniającej go instytucji. Osobiście uważam, że to efekt krótkoterminowego myślenia. W dłużej perspektywie słabość informacyjna = słabość pośrednictwa = straty klientów. Brak dobrej, aktualnej informacji o specyfice poszczególnych funduszy uniemożliwia dobrą obsługę klientów nawet tym, którzy chcieliby to robić. No bo jak przedstawić odpowiedzialnie możliwości dostępne wśród najmniej ryzykownych funduszy w sytuacji, gdy nic o nich nie wiemy? I nie chodzi o pojedyncze instrumenty lecz o wynikające z nich cechy takie jak wrażliwość na zmiany stóp procentowych, udział instrumentów denominowanych w walutach obcych, zaangażowanie w papiery innych emitentów niż Skarb Państwa, informacja o wpływie stosowanych zabezpieczeń itd. Nie ma przecież sensu kłaść do głowy doradcom wpływu słabości sektora finansowego na wyniki funduszy w sytuacji, gdy w kilku prostych krokach ów doradca nie jest w stanie wybrać z dostępnej oferty funduszy z najmniejszym udziałem spółek tej branży w aktywach.

Oby nie wylać dziecka z kąpielą

Nawet z pozoru błaha informacja o aktywach pozwala ograniczać pewne ryzyka. Wystarczy że zdamy sobie sprawę z tego, iż bezpośrednim katalizatorem większości (o ile nie wszystkich) problemów z wstrzymywaniem wypłat były duże umorzenia. Gdyby wzorem innych krajów informacja o aktywach poszczególnych funduszy była w Polsce dostępna codziennie, lepsi doradcy mogli by ją wykorzystać do ochrony pieniędzy swoich klientów. To dość twardy argument, który powinien przemawiać do tych, którzy dobro klienta stawiają na pierwszym miejscu.

Warto dodać, że IZFiA została desygnowana, jako jedyny podmiot do ustalenia tych standardów. Dzięki temu fundusze będą mogły zaoferować swoim inwestorom wartość dodaną, w postaci bardziej aktualnej, przejrzystej informacji o lokatach funduszu, który wybrali.  – mówił w grudniu Marcin Dyl, Prezes Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami.

Pozostaje mieć zatem nadzieję, że nowe standardy wpłyną na rzeczywistą poprawę dostępnej informacji. Oby nie skończyło się tak jak z rezygnacją z obowiązku publikacji rachunku przepływów pieniężnych w funduszach otwartych, za którą zdaje się również lobbowała izba. Wówczas zastąpiono źródło cennych informacji o aktywności zarządzających kompletnie bezużytecznym wskaźnikiem.