Jakiś czas temu w tekście Benchmark – drogowskaz czy ściema? poruszałem temat benchmarków, skupiając się wówczas na perspektywie zarządzającego i zatrudniającego go towarzystwa funduszy inwestycyjnych. Dziś spojrzenie od strony inwestora lub wspierającego go doradcy. Pomyślałem, że warto się wesprzeć realnymi danymi, żeby było mniej teoretycznie, a bardziej praktycznie. Do ilustracji wybrałem fundusze małych i średnich spółek, które spełniają kilka ważnych warunków:

  • jest ich wystarczająco dużo,
  • działają dość długo,
  • powinny stanowić potencjalnie jednorodną grupę.

Obfitość możliwości

Fundusze małych i średnich spółek to dziś 23 rozwiązania. I wbrew pozorom nie jest to jednorodna grupa,  także pod względem wyników. To akurat nie dziwi – jednemu idzie lepiej, innemu – gorzej. Ale zaskakiwać może to, że grupa ta nie jest jednorodna również pod względem wzorca służącego do oceny rezultatów. Benchmarki funduszy małych i średnich spółek tworzy dziś:

  • 9 indeksów akcyjnych (WIG20, mWIG40, sWIG80, indeks Investor Średnich i Małych Spółek , MCXP, MSCI ACWI SMID Cap Index USD, MSCI World Index, mDAX oraz Russell 2000),
  • 7 składowych odpowiadających płynnej części portfela (WIBID overnight, WIBID 1M , WIBID 3M, WIBID 6M, Citigroup PLN 1 Month Eurodeposit Local Currency, indeks POLONIA oraz CPBGI(1-3)).

Nieźle jak na w miarę spójną pod względem polityki grupę. Na marginesie – choć jestem zawodowo związany z rynkiem kapitałowym od ponad 20 lat, a przez 15 lat z rynkiem funduszy – to np. MCXP nie mówi mi kompletnie nic. Google podpowiada, że może chodzić o STOXX Europe Mid 200 Index.

W tym rogu obfitości znajdziemy 3 fundusze deklarujące wyniki indeksu mWIG40 jako adekwatne do oceny rezultatów pracy zarządzającego. W 4 przypadkach powinna to być  konstrukcja zawierająca 90% zmiany wartości indeksu mWIG40, uzupełniona składową adekwatną do płynnej części portfela. Pozostałe fundusze mają te struktury „od Sasa do Lasa”.

Co możemy z tego dla siebie wycisnąć?

Przy tak dużej rozpiętości możliwości należy założyć, że różne benchmarki mogą przynosić w tym samym okresie różne wyniki. I tak jest w rzeczywistości. Np. w okresie ostatnich 5 lat benchmarki poszczególnych funduszy małych i średnich wzrosły średnio o 13%. Ale wzorzec Noble Fund Akcji Małych i Średnich Spółek wzrósł dwa razy więcej (o 26,2%), a Millennium Dynamicznych Spółek… spadł o -2,8%. Już gołym okiem widać, że przy takich rozbieżnościach pokonanie benchmarku przez zarządzającego nie powinno być żadną miarą sukcesu. W końcu nie ma wątpliwości, że lepiej mieć fundusz, który zarobił 25%, choć nie pobił benchmarku, niż taki, który zarobił 5% i pokonał swój poziom odniesienia.

Konkluzja 1: z perspektywy doradcy lub inwestora to, czy zarządzający pokonał benchmark czy nie, nie ma właściwie żadnego znaczenia.

Wyniki stoją również w sprzeczności z tym, co czasami mówią sami zarządzający. Jeśli kiedykolwiek usłyszycie, że dla niego poziomem odniesienia nie są rywale tylko benchmark, można puścić to mimo uszu. Dlaczego? Bo okazuje się, że nie ma żadnej zależności pomiędzy wynikiem benchmarku a wynikiem funduszu. Przytoczony powyżej Millennium Dynamicznych Spółek zarobił w ciągu 5 lat +14,3%, czyli 3-krotnie więcej niż wyniósł w tym czasie przeciętny wynik funduszu małych i średnich spółek. Z kolei posiadający jeden z „wolniejszych” benchmarków PKO Akcji Małych i Średnich Spółek zarobił w okresie 5 lat 30% i był to najlepszy rezultat jaki zanotowały fundusze małych i średnich spółek. Poza tymi jest wiele innych przykładów na to, że zarządzający walczą z reguły o cos więcej niż pokonanie benchmarku.

Konkluzja 2: zarządzający z reguły walczą „na maksa”, traktując benchmark jedynie jako drogowskaz; fundusze małych i średnich spółek nie są wyjątkiem.

Kolejne pytanie, które się nasuwa, to czy fundusz, który często pobija swój wzorzec, jest lepszy od takiego, któremu ta sztuka udaje się rzadko. I tu dobra wiadomość, bo można się takiej zależności dopatrzeć. Zarządzający funduszami PKO Akcji Małych i Średnich Spółek oraz KBC Portfel Akcji Średnich Spółek, którzy w ciągu minionych 5 lat pokonywali swój benchmark 4-krotnie, wypracowali w tym okresie najlepszy i czwarty w kolejności wynik. Ta zależność nie jest liniowa, bo poza tym, czy sztuka pokonywania benchmarku się udaje, liczy się jeszcze styl.

Konkluzja 3: warto zaufać zarządzającym, którym sztuka bicia benchmarku udaje się często.

Na koniec ciekawostka –  jeden z funduszy małych i średnich spółek przez 10 lat historii nigdy nie uzyskał wyniku lepszego od swojego benchmarku. W jakimś sensie z sukcesem udało się zakończyć jedynie pierwszy rok działalności, ale wtedy fundusz ów… nie miał benchmarku. Później co roku wynik wypadał gorzej od wzorca, a wielu z tym zadaniem próbowało się zmierzyć.

To jednocześnie fundusz, w którym Polacy nadal trzymają ponad 200 mln swoich oszczędności. Oto on