Gdybyśmy chcieli przełożyć kondycję finansową giełdowych spółek na jakiś jeden parametr, to dobrym miernikiem okaże się dynamika PKB. A do tego jednocześnie istnieje silny związek pomiędzy dynamiką wypracowanego w gospodarce produktu krajowego brutto a zachowaniem giełdowego indeksu. To ścieżka na którą trafimy szukając odpowiedzi na tytułowe pytanie – co wpływa na ceny akcji.

Nie tak dawno w internetach – tych mniej poważnych, ale też w tych bardziej, pojawiał się wykres w jasny sposób wskazujący na przyczynę tego, dlaczego ceny polskich akcji zaczęły spadać. Zgodnie z tą ścieżką rozumowania WIG ustanowił swój „poważny” szczyt w kwietniu 2015 w bezpośredniej konsekwencji wygranej Andrzeja Dudy w prezydenckich wyborach.

2016-03-22 dlaczego akcje nie rosną WIG

Teoretycznie mogłoby mieć to jakiś sens – obawy o to, jaką rolę odegrają w polskim systemie finansowym fundusze emerytalne czy pomysły na zmianę zasad funkcjonowania banków w Polsce (podatek, kredyty we frankach) nie pomagały podejmować decyzji inwestycyjnych dotyczących polskich akcji. Jednak mimo naszego lokalnego chciejstwa, wybory nie miały dla rynku akcji większego znaczenia, gdyż mniej więcej w tym samym momencie swój szczyt ustanowił indeks rynków wschodzących MSCI Emerging Markets, opisujący zachowanie spółek notowanych na 23 giełdach. Zatem gdyby teza o sile rażenia polskich wyborów choć w części była prawdziwa, stalibyśmy się światową potęgą. Ale – nie jesteśmy.  Zatem co wpływa na ceny akcji? Gdzie szukać argumentów?

 

Krótki wątek zagraniczny

Podobne zachowanie całej grupy giełd sugeruje jednoznacznie, że nie bez znaczenia były tu czynniki zewnętrzne. Droga prowadzi przez surowce do dolara i napisano na temat tych związków już wiele. Jakkolwiek czynniki zewnętrzne dla takiego rynku jak nasz zawsze będą odgrywały istotne znaczenie, to oczywiście moglibyśmy być jedną z wiodących giełd w grupie rynków rozwijających się. Na przykład węgierski BUX zyskał od kwietniowego szczytu kilkanaście procent.

Oczywiście aby tak się stało, nie można straszyć inwestorów. W tym sensie retoryka polityczna, z którą mamy do czynienia, nie pomaga. A może nawet wprost – przeszkadza. Jednak sama polityka to za mało, bo potrzebne są jeszcze fundamenty. A z tymi mamy w Polsce ostatnio kłopot i to nie tylko w związku ze zmianami u sterów władzy.

 

Inwestorzy kochają dynamikę

Pamiętam, że gdy 7 lat temu przygotowywaliśmy szkolenie dla jednej z dużych sieci sprzedaży, jednym z jego istotnych elementów było uzmysłowienie bezpośredniego związku giełdy z gospodarką. Okazało się, że gdybyśmy chcieli przełożyć kondycję finansową giełdowych spółek na jakiś jeden parametr, to dobrym miernikiem okaże się dynamika PKB. A do tego jednocześnie istnieje silny związek pomiędzy dynamiką wypracowanego w gospodarce produktu krajowego brutto a zachowaniem giełdowego indeksu. Szczyty i dołki giełdowych indeksów pojawiają się w rytm maksymalnych i minimalnych wartości tempa gospodarczego wzrostu. Dzieje się tak głównie dlatego, że inwestorzy przywiązują wysoką wagę do dynamiki. Upraszczając sprawę – inwestorzy kochają wzrost. Spółka, która co roku wypracowuje coraz wyższe zyski, będzie zawsze wyceniana wyżej od tej, która co roku dostarcza akcjonariuszom zbliżony wynik. Rzut oka na to, co się ostatnio działo z polskim PKB, rozwiewa tajemnicę – od 1 kwartału 2014 praktycznie stoimy w miejscu.

Możemy wprawdzie się cieszyć, że utrzymujemy tempo wzrostu na relatywnie wysokim poziomie, zwłaszcza porównując je do otaczającego nas świata. Jednak dla inwestorów to za mało, by zgłaszać znaczący popyt na polskie aktywa. Jakąś jaskółką zmiany mogą być wstępne dane opublikowane przez GUS za 4 kwartał 2015 roku. Jednak ekonomiści są bezlitośni – na wiele więcej w 2016 roku nie możemy liczyć.

Czy to oznacza, że akcje nie wzrosną? No niekoniecznie. To oznacza, że siedząc w koszyku rynków rozwijających się, nie możemy liczyć na wiele więcej niż dryfowanie w rytm zachowań globalnego kapitału. Przynajmniej tak długo, jak nasza gospodarka nie wyjdzie z fazy stabilnego wzrostu. Na dodatek sprawę pieczętują wyniki spółek i jakość ich sprawozdań, o czym przy najbliższej okazji.