Zmorą inwestorów i doradców (nie tylko w Polsce) jest kupowanie na górce i sprzedawanie w dołku. Dziś chciałem zwrócić uwagę na fundusze zagranicznych obligacji korporacyjnych, które po trudnym 2015 roku wydają się podnosić „z kolan”. Być może warto jej się im przyjrzeć, zanim wszyscy będą mieli te papiery w swoich portfelach, bo wtedy – jak uczy doświadczenie – może być za późno.

Fundusze zagranicznych obligacji korporacyjnych nie miały łatwego roku. Zresztą nie tylko w Polsce. Po bardzo dobrym okresie 2012-14 rok 2015 przyniósł dość gwałtowną przecenę w segmencie obligacji śmieciowych, elegancko nazywanych high yield. Głównie dotyczyło to rynku amerykańskiego, ale dostało się również papierom emitentów europejskich. W Stanach punktem kulminacyjnym było wstrzymanie wypłat środków przez fundusz Third Avenue Focused Credit w połowie grudnia 2015 roku.  Władze firmy zarządzającej tym funduszem podjęły decyzję w obliczu narastającej fali umorzeń środków, która wzbierała w wyniku coraz gorszych wyników funduszu. Jego wycena spadła od początku 2015 roku do momentu decyzji o wstrzymaniu wypłat o 27%, a inwestorzy wycofali w ciągu pierwszych 11 miesięcy ponad połowę aktywów. Mimo nieco innych czynników historia przypomina nasze rodzime przypadki – Idea Premium czy Copernicus Papierów Korporacyjnych. To dowód na to, że pazerność inwestorów i niefrasobliwość zarządzających nie są przymiotami charakterystycznymi dla określonej szerokości geograficznej czy fazy rozwoju rynku kapitałowego. Ale nie o tym. Jeśli mielibyśmy szukać obiektywnych przesłanek dotyczących problemów z zagranicznymi papierami korporacyjnymi, różne ścieżki zawiodą nas m.in. do… ropy.

Zmiana paradygmatu

15 lat temu sprawa była prosta – gdyby zapytać analityka w latach dziewięćdziesiątych czy dwutysięcznych o wpływ ceny ropy na ceny akcji i rozwój gospodarki, to odpowiedz byłaby jednoznaczna – niskie ceny  ropy są dobre dla gospodarek krajów rozwiniętych, a co za tym idzie dla cen akcji. Wynikało to z faktu, że niska cena ropy oznaczała niższe koszty dla biznesu i konsumentów. Dodatkowo większość ropy była wydobywana w krajach rozwijających się.

Wzrost roli niektórych krajów rozwijających się na mapie globalnej gospodarki oraz amerykańska rewolucja łupkowa ten paradygmat zmieniły. A warto pamiętać, że spółki związane z wydobyciem surowców energetycznych stanowią wyraźną część amerykańskiego rynku obligacji korporacyjnych o wysokim dochodzie (high yield). W ten sposób trafiają one do portfeli funduszy inwestycyjnych, czasami z racji oferowanych atrakcyjnych rentowności, zajmując w nich pozycję niewspółmiernie wysoką w relacji do rynkowej roli. Do tego dochodziły czynniki wynikające z cyklu koniunkturalnego, co skutkowało silnym wzrostem rentowności obligacji korporacyjnych o wysokim dochodzie. A wzrost rentowności przekładał się na spadki cen samych papierów, ciągnąc w dół wyceny posiadających je funduszy.

Odwrócenie trendu

Tymczasem od połowy lutego po osiągnięciu poziomu 10% owe rentowności odwróciły swój kierunek. Samo „10%” mogło odegrać znaczenie, bo:

  1. jest okrągłym poziomem oddziaływującym psychologicznie na inwestorów,
  2. stanowi granicę między jedno- i dwucyfrowymi rentownościami,
  3. poprzedni szczyt z jesieni 2011 roku był w podobnym miejscu.

fundusze zagranicznych obligacji korporacyjnych high yield

Do tego od połowy stycznia mamy wyraźną zmianę na rynku ropy, której cena nie tylko przestała spadać, ale nawet zaczęła rosnąć. Oczywiście pojawia się pytanie, czy obserwowana zmiana może mieć trwały charakter? Pewności rzecz jasna nie ma, ale widać, że inwestorzy za oceanem zmienili swoje nastawienie, czego wyrazem jest napływ środków do funduszy obligacji korporacyjnych o wysokim dochodzie. Wg danych firmy Morningstar przełom lutego i marca przyniósł rekordowy strumień gotówki skierowany do tego segmentu funduszowego rynku – tylko w jednym tygodniu inwestorzy wpłacili ponad 5,5 mld USD.

fundusze zagranicznych obligacji korporacyjnych Morningstar

Źródło: Mornigstar

Tymczasem na polskim rynku nadal możemy obserwować niechęć inwestorów do funduszy zagranicznych obligacji korporacyjnych. Wskutek negatywnego sentymentu ich aktywa spadły w ciągu minionych 12 miesięcy o ponad połowę, przy czym 90% tego spadku to efekt wycofywania środków przez klientów TFI.

Jednocześnie, wskutek odwrócenia negatywnych czynników, mamy do czynienia z wyraźną poprawą wyników funduszy zagranicznych obligacji korporacyjnych. Zmiana kierunku rentowności przełożyła się na wyraźny wzrost wycen. Ich siła zależy od tego, jak dużą część portfela stanowią obligacje o najwyższym ryzyku oraz czy inwestycje są zabezpieczone przed wpływem kursu walutowego czy też nie. Jednak we wszystkich przypadkach wzrosty od połowy lutego to wyraźne kilka procent, dzięki czemu ich tegoroczne wyniki liczone od ostatniej wyceny w grudniu 2015 roku są już na plusach (tu możesz sprawdzić ich wyniki).