Tolerancja na ryzyko w inwestycjach – 3 mity

apetyt na ryzyko
Tolerancja na ryzyko powinna odzwierciedlać stan pewnej równowagi. Inwestorzy nie chcieliby podejmować zbyt wysokiego ryzyka, by nie narażać swojego majątku na niebezpieczeństwo. Z drugiej strony nie chcieliby oni również by omijały ich rynkowe szanse i okazje o co łatwo w sytuacji zaniżonej ekspozycji na ryzyko.

Tolerancja na ryzyko to indywidulana gotowość do podejmowania ryzyka np. w zarządzaniu  finansami. Dziś bodaj każda instytucja finansowa i niemal każdy doradca dotykają pomiaru tolerancji ryzyka w procesie kontaktu ze swoimi klientami. Okazuje się jednak, że wokół tego procesu narasta wiele nieporozumień mitów. Oto tylko niektóre z nich.

Mit 1:

Tolerancja na ryzyko ma zmienny charakter – bywa stosunkowo wysoka, gdy ceny rosną i spada wraz z ich spadkami.

Rzeczywistość:

Z badań prowadzonych od kilkunastu lat przez firmę FinaMetrica jednoznacznie wynika coś z goła odmiennego. Okazuje się, że indywidulana tolerancja na ryzyko kształtuje się we wczesnej młodości i z wiekiem nieznacznie się zmniejsza. Profil tolerancji mogą zmienić ważne wydarzenia w życiu, takie jak małżeństwo czy urodzenie dziecka, ale pozostaje on niezależny od sytuacji rynkowej.

2016-03-02 tolerancja na ryzyko w finansach 3 mity Finametrica
Zmiana tolerancji ryzyka w zależności od giełdowej koniunktury (Źródło: FinaMerica Ltd.)

Specjaliści z FinaMetrica twierdzą, że istotne wahania rynku, na przykład obserwowane w latach 2007-09, mogą wpływać na sposób postrzegania ryzyka przez poszczególne osoby, ale nie zmieniają ich rzeczywistej odporności. To trochę tak, jakbyśmy zdecydowali się na rejs po wzburzonym morzu wiedząc, że cierpimy na chorobę morską. Decyzję możemy podjąć pod wpływem różnych bodźców – chęci przełamania własnej słabości, presji grupy, chęci zaimponowania komuś, czy po prostu braku innej możliwości. Ale z reguły ta sytuacja ma znany scenariusz i z góry przewidywalny finał. Podobnie bywa z podejmowaniem decyzji  nieadekwatnych do tolerancji na ryzyko w aspekcie finansów. Na dowód swojej tezy FinaMetrica przytacza rezultaty wieloletnich  badań, obejmujących około 800 tys. testów.

 

Mit 2

Mamy stały apetyt na ryzyko we wszystkich aspektach swojego życia.

Rzeczywistość:

Bywa, że doradcy oceniają tolerancję na ryzyko związane z finansami na podstawie innych obszarów aktywności swoich klientów. Skacze na bungee, uprawia wspinaczkę wysokogórską – może mieć dużo akcji w portfelu. Okazuje się jednak, że to błędne podejście, gdyż różne obszary naszego życia mogą się wiązać z całkowicie odmienną tolerancją. Jednym ze stosowanych podziałów może być wyodrębnienie czterech płaszczyzn życia mogących cechować się odmienną tolerancją: finanse, aktywność fizyczna, społeczna i etyka (Jackson, Hourany i Vidmar [1992]). Zatem jeśli ktoś stroni od akcji, to jednocześnie może być fanem skoków na bungee. I odwrotnie – osoba skacząca ze spadochronem może mieć niską tolerancję na ryzyko w obszarze domowych finansów.

 

Mit 3

Tolerancja ryzyka określi alokację aktywów znajdujących się w portfelu inwestora.

Rzeczywistość:

Dobrze przeprowadzona ocena tolerancji ryzyka powinna powiedzieć doradcy, czy dana osoba jest w stanie podejmować ryzyko w swoich sprawach finansowych. Tymczasem wiele kwestionariuszy dotyczących oceny profilu inwestycyjnego ma na celu ochronę interesów instytucji finansowej, a nie rzeczywistą ocenę preferencji inwestora. FinaMetrica w tym procesie wyróżnia trzy płaszczyzny:

  • ryzyko wymagane, czyli ryzyko, które należałoby podjąć, by osiągnąć zakładane cele,
  • zdolność do ryzyka, nazywana „pojemnością”, to ryzyko, na które inwestor może sobie pozwolić ,
  • tolerancja na ryzyko, czyli ryzyko, które będzie wolał podjąć niezależnie od dwóch wcześniejszych parametrów.

Łatwo skojarzyć, że duża część rozmów na linii doradca – klient dotyka raczej dwóch pierwszych aspektów. Czyli jeśli chcemy zebrać 100 tys. środków z przeznaczeniem na posag, możemy na to przeznaczyć miesięcznie określoną kwotę środków i mamy do dyspozycji zdefiniowany horyzont, to powinniśmy uzyskać średnioroczną stopę zwrotu X%. A z X% płynnie przechodzimy do instrumentu Y. Tymczasem ten schemat dotyka ryzyka wymaganego, a nie rzeczywistej tolerancji na ryzyko. Inny skrajny przypadek to podejście „zaryzykuj nadwyżkę”. Tymczasem osoby o określonej tolerancji na ryzyko mogą nie chcieć akceptować strat nawet w odniesieniu do środków, które nie służą finansowaniu żadnych konkretnych celów.